“Żegnałam płonącą Warszawę…” wspomnienia Alicji Pilewskiej

W dniu 1 sierpnia 2019 roku w Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze odbyło się spotkanie pt. „Żegnałam płonącą Warszawę…” – śladami wspomnień Alicji Pilewskiej. Spotkanie, które odbyło się dzięki dyrektor Muzeum Tkactwa Pani Małgorzaty Ogonowskiej i regionalisty Pana Bogusława Adamusa, zostało zorganizowane w ramach obchodów 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

W hołdzie uczestnikom Powstania Warszawskiego została przygotowana prezentacja złożona z fragmentów filmów, reportaży, utworów poetyckich. Przedstawiono również krótką biografię oraz wspomnienia Alicji Pilewskiej – uczestniczki wydarzeń sierpnia ’44. 

Po spotkaniu część uczestników udała się na cmentarz, w celu złożenia kwiatów na grobie Pani Alicji Pilewskiej.

Opis postaci Pani Alicji Pilewskiej dzięki uprzejmości regionalisty Bogusława Adamusa.

W dniu 8 września 2016 roku , odeszła od nas na wieczną wartę śp. Alicja Pilewska. Uczestnik Powstania Warszawskiego i naoczny świadek tamtych, dramatycznych i tragicznych wydarzeń w roku 1944 w Warszawie. Pani Alicja była wieloletnią mieszkanką Kamiennej Góry, dała się poznać jako człowiek wielkiej szlachetności, o niezwykłej kulturze osobistej, skromności i nieustającej miłości do ludzi. Jej piękna karta życia, zapisana została wielkim oddaniem i miłością dla swojej ojczyzny – Polski. Autorka wspaniałych i patriotycznych wierszy o II Wojnie Światowej i Powstaniu Warszawskim. Alicja Pilewska z domu Fall urodziła się 30 czerwca 1923 roku w rodzinie mieszczańskiej w Warszawie, w której miłość do ojczyzny była największą wartością. Do Szkoły Powszechnej uczęszczała w budynku przy ulicy Czerniakowskiej. Była wyróżniającą się uczennicą, co może potwierdzić nagroda otrzymana od Stefana Starzyńskiego – prezydenta Warszawy. Była to książka wraz z dedykacją pt. “Warszawa Dawniej i Dziś”. Po ukończeniu 7 klas szkoły powszechnej, nie podjęła nauki w gimnazjum, ponieważ musiała pomóc swojej mamie w wychowywaniu i utrzymywaniu rodziny. Warto wspomnieć, że Pani Alicja zapisała się do Klubu Miłośników Sceny i Filmu, była angażowana do wielu krótkich ról filmowych, zaliczyła nawet występ w Teatrze Wielkim z zespołem teatralnym Tadeusza Ortyma. Była zauroczona Warszawą i jej niezwykłą i barwną historią. Odwiedzała muzea, zabytki i wystawy malarzy oraz uczestniczyła w wydarzeniach kulturalnych w stolicy. W roku 1937 podjęła naukę w prywatnej, krawieckiej szkole francuskiej. Praktykę odbywała pod okiem Bronisławy Siemiątkowskiej – osobistej krawcowej księżnej Sapiehy w Warszawie. Wybuch II wojny światowej dramatycznie zmienił jej życie – 16 letniej dziewczyny, której młodość stała się nierealna, a jej marzenia legły w zdruzgotanej i zniszczonej Warszawie. Po kapitulacji stolicy nastąpił głód, brak było wody, prądu, wszędzie leżało pełno zabitych i rannych. Później mroźna zima, brak żywności, opału i zamknięte szkoły, prześladowania przez hitlerowców, zniszczone i spalone domy – i pytanie, na które nie było odpowiedzi: jak żyć? W tej trudnej sytuacji, pani Alicja Fall podjęła pracę w prywatnym zakładzie krawieckim, i tu znalazła wsparcie materialne oraz moralne, ponieważ właściciele warsztatu krawieckiego byli wielkimi patriotami i cechowała ich wielka miłość do Ojczyzny. 11 lipca 1943 roku, Alicja Fall zawarła związek małżeński z Aleksandrem Romanikiem, kolegą z ławy szkolnej oraz wielką miłością swojego życia. Aleksander Romanik urodził się w 13. 202. 1922 roku w Warszawie. Pochodził z bardzo religijnej rodziny. Uczęszczał do prywatnego gimnazjum, ponieważ bardzo dobrze się uczył, a koszty jego nauki pokrywało miasto. Jego marzeniem były studia na architekturze, ale wybuch wojny zniweczył to zamierzenie. Bardzo wcześnie stracił ojca i utrzymanie rodziny spoczęło na jego barkach, wobec czego podjął pracę zarobkową w znanej Warszawskiej Fabryce Wag “U Webera” przy ulicy Żytniej. W trakcie pracy w tym zakładzie, Aleksander wstąpił do Armii Krajowej. Trzeba w tym miejscu wspomnieć, że w piwnicach tego zakładu mieściła się tajna drukarnia państwa podziemnego. 1-go sierpnia 1944 r. w Warszawie wybuchło powstanie, tragedia miasta i nagły powstańczy oraz zbrojny zryw przeciwko znienawidzonym hitlerowskim ciemiężcom. Aleksander Romanik od 1 dnia powstania uczestniczył w walkach z Niemcami. Niestety, w dniu 5 – go sierpnia 1944 r. został ciężko ranny w głowę i przetransportowany do swojego domu przy ulicy Badowskiej. Pierwszej pomocy udzieliła mu żona Alicja i z przerażeniem odkryła, że w jego plecaku znajdowały się butelki z benzyną. Dodatkowo pomocy medycznej udzielał mu lekarz powstańczy, opatrując rany postrzałowe głowy. Natomiast pani Alicja będąc w zaawansowanej ciąży, opatrywała rannych powstańców i cywilów biorących udział w walkach ulicznych z Niemcami, na Mokotowie Dolnym, a także opiekowała się dziećmi poległych powstańców. Według opracowanych zadań bojowych przez dowództwo Armii Krajowej i przyjętych do realizacji ustaleń, powstańcy z Górnego i Dolnego Mokotowa, przy ulicy Badowskiej mieli połączyć swoje siły i odbić aresztowanych więźniów z Pawiaka. Niestety żołnierze hitlerowscy wcześniej otoczyli dokładnie rejon walk na Mokotowie i całą ludność wypędzono na ulicę. Wszystkich młodych mężczyzn wraz z Aleksandrem Romanikiem aresztowano i popędzono do koszar przy ulicy Podchorążych, gdzie zostali zamordowani a następnie ich ciała spalono na rampie kolejowej. Kobiety, dzieci i osoby starsze zostali wypuszczeni wolno. Ponadto, po wypędzeniu mieszkańców z domów, hitlerowcy spacyfikowali cały Mokotów, paląc wszystkie budynki i domy mieszkalne. Wydarzyło się to w dniu 19 sierpnia 1944 r. Ostatni obraz jaki zapamiętała tego dnia pani Pilewska, to widok swojego męża idącego spokojnie z obandażowaną głową na pewną śmierć. Wobec zaistniałej sytuacji, mieszkańcy Mokotowa przemieszczali się w inne dzielnice Warszawy. Pani Pilewska ukrywała się przed Niemcami na łąkach czerniakowskich, gdzie spała pod gołym niebem, będąc w zaawansowanej ciąży. W końcu po wielu trudach udało im się wszystkim dotrzeć do Wilanowa, a potem do Konstancina, gdzie w miejscowym szpitalu wspólnie z siostrami zakonnymi zajmowała się opatrywaniem i opieką rannych i osieroconych dzieci. I w tym właśnie miejscu, w dniu 14 października 1944 r. urodziła się jej córka Halina. Po kapitulacji powstania, w dniu 3 października 1944 r., pani Alicja musiała nadal się ukrywać, ponieważ wszystkich warszawiaków biorących udział w powstaniu i nazywanych przez hitlerowców bandytami, wywożono do Pruszkowa, a stamtąd do obozów koncentracyjnych. W końcu nadeszła wolność i ludzie mogli spokojnie wyjść z domów, piwnic oraz kryjówek i ujrzeć Warszawę, lecz to co ujrzeli warszawiacy to okropność, olbrzymia kupa gruzów, osmolonych domów i przerażająca pustka. Na placach i skwerach sterczały powstańcze krzyże i liczne groby. Przerażająca śmierć milionowego miasta. A potem nadeszła wiosna, w maju 1945 roku i Dzień Zwycięstwa. Był to czas masowych pogrzebów zamordowanego ludu Warszawy, zagęściły się warszawskie cmentarze od krzyży i wspólnych ogromnych mogił. 26 listopada 1945 roku na cmentarzu na Woli, pochowano prochy spalonych powstańców z Mokotowa, w tym Aleksandra Romanika. Ogólnie pochowano tam ponad sto tysięcy zmarłych, w tym od ośmiu tysięcy do dziesięciu tysięcy powstańców warszawskich. W chwili obecnej jest to największy cmentarz wojenny w Polsce. Po zakończeniu wojny Warszawa nie nadawała się do zamieszkania, więc pani Alicja Romanik wyjechała na Ziemie Odzyskane w roku 1946 do Kamiennej Góry, gdzie już wcześniej przybył jej ojciec, Bolesław Fall wraz ze swoim znajomym z Warszawy Marianem Pilewskim. W 1950 roku pani Alicja zawarła związek małżeński z Marianem Pilewskim. Następnie podjęła pracę zawodową w Zakładach Odzieżowych “Konfekcja” w Kamiennej Górze, jako krawcowa. Po pewnym czasie przyjęła obowiązki kierowniczki w Spółdzielni Krawieckiej “Praktyczna Pani”. W roku 1978 Pani Alicja Pilewska przeszła na zasłużoną emeryturę. Dziś pani Alicja pozostawiła po sobie smutek, żal i pustkę, ale my tu obecni będziemy o Niej pamiętać – bo nie umiera ten, kto pozostaje w sercach i pamięci ludzi żyjących.

Pamięci Alicji i Aleksandra Romaników

Przed spotkaniem w Muzeum Tkactwa, na kamiennogórskim rondzie Niepodległości odbyły się również obchody upamiętniające wybuch Powstania Warszawskiego. Nasza relacja dostępna tutaj.

Share

Zobacz również

Dodaj komentarz