Jak sprawdzać dwudziestoletnie auto?

Dlaczego w Polsce samochody mają średnio 15 lat? Dlatego, że nowe są tak drogie w stosunku do wysokości wypłaty? Otóż nie tylko – również dlatego, że auta sprzed 20 lat po prostu nadal są w dobrym stanie, są proste, dość oszczędne, bezpieczne i ogólnie cały czas wiele osób właśnie takie chętnie kupuje. Tylko jak kupić starsze auto i nie wejść na minę? 

Zaczynasz zawsze od VIN-u 

Podstawa podstaw. Nie ma znaczenia, czy na oględziny musisz jechać 300 kilometrów, czy tylko iść na drugą stronę ulicy – zanim w ogóle umówisz się na spotkanie, proś o VIN i sprawdzaj historię na przykład na carVertical.com. Nie rób żadnych wyjątków: „bo dobrze wygląda”, „bo ma dokumenty”, bo sprzedawca nie chce podać numeru”. Albo jest VIN i dostajesz raport, albo w ogóle nie zastanawiaj się nad zakupem tego egzemplarza. Numer nadwozia jest identyfikatorem jawnym, sprzedawca powinien go podać, a jeśli nie chce, to najpewniej wie, że kiedy zobaczysz raport, przejdzie ci ochota na zakupy. 

Rzut oka z zewnątrz 

Każdy ekspert oferujący płatne oględziny zawsze zaczyna od pomiaru grubości lakieru. Pytanie tylko, co chcesz (albo czego nie chcesz) znaleźć w Passacie B5 albo BMW E39. Jeśli kolor jest ten sam, szczeliny równe, to najczęściej sprawdzenie grubości powłok można sobie darować – w tym wieku one nie będą równe, a jeśli okaże się, że ktoś samochód pomalował, to, zamiast się odwracać, należy raczej podziękować za przysługę. Szyby i ich numery to kolejna historia. Oryginalne? Fajnie, ale to znaczy, że czołowa zapewne kwalifikuje się do wymiany. Wymieniona? Prawdopodobnie nie wielki dzwon, tylko komuś już rysy działały na nerwy – jeśli nic nie wskazuje na wypadek, to wymiana szyb nie jest wadą. To wszystko nie znaczy, że auto może być porysowane i zniszczone – masz prawo wymagać, żeby było czyste i zadbane, nie daj sobie wmówić, że lakier, plastiki i szyby niszczą się same z siebie. 

Coś ze środka 

Nie, żadne pokrętła ani plastiki nie odpadają. Mogą się zmatowić lub wytrzeć, ale jeśli brakuje połowy elementów plastikowych, to nie jest to efekt zużycia. Zwróć uwagę na ślady po mocowaniu taksometrów, miejsca klejenia elementów i sprawdź schowki, które często są ordynarnie zniszczone. Przy 300-400 tysiącach kilometrów kierownica i tapicerka często wyglądają dokładnie tak samo, jak przy 200, więc jeśli kierowca nie miał sporej nadwagi i nie brudził samochodu celowo, to nic nie powinno budzić szczególnych wątpliwości. 

Ostatnia rzecz, już nie z wnętrza, ale też bardzo ważna: kupując starsze auto, dobrze przyjrzyj się oponom. Zdarza się, że nawet nastoletnie samochody są sprzedawane na oryginalnych gumach, czy raczej tym, co z gumy po tym czasie zostaje. Na coś takiego nie warto się godzić, chyba że od razu pojedziesz na wymianę. 

Share

Zobacz również

Leave a Reply